Bo klątwą “to” i przekleństwem bywa

“W chorych rozmowach oczy patrzą, gdzie indziej patrzą tylko, gdzie by się schować…”

Przed snem…

Nie będę szlochał. To będzie ciche, niedostrzegalne. Kilka łez spływa powoli po policzkach, padają i zatapiają się w puszystej poduszce. To nie było zamierzone. Spontanicznie, w wyniku braku zapachu kobiety. Z myślą brakuje mi tu kogoś. Daleko…

Hey – Ho

Tego dnia
Czystość została pogrzebana
Razem z nią legł wstyd
Tego dnia
Upadł duch
Wygieła się do wewnątrz
Bezpowrotnie elipsa ma
Wczoraj
Zdołałam wrócić do łona matki
Pamięć wraca dziś
Co w niej jest
Czego nie mam ja
Pełnia człowieczeństwa
Wiele kosztuje mnie
Obrastam w siłę
Bronię się
Nie złoszczę się…

Coma – Wrony
Zamknąłem drzwi i okna
straciłem wzrok i mowę
zgasiłem ogień w moim domu
w posłaniach wrzeszczą wrony
zmrożone szronem drogi

nikogo nigdy już nie spotkam…
Pomiędzy mną a bogiem
pomiędzy mną a światem
pomiędzy wszystkim rośnie noc
zasiałem wiatr za oknem
wychodzę zawstydzony
sam w mrok wychodzę zbierać plon

nim zamienię się w kamień
rozrzucę na wiatr
moje listy z wierszami
moją wiarę i czas
nim zamienię się w kamień
wykrzyczę do gwiazd
że nikogo z nas nie minie…

Nie próbuj do mnie dzwonić
nie próbuj szukać drogi
spaliłem wszystkie fotografie
horyzont tonie w mroku
nadchodzi piękny koniec…
Zabrakło słów zabrakło znaczeń

na pewno będzie wojna
na pewno coś się stanie
niepokój rośnie w moich snach
zwycięży paranoja
zabierze całą wiarę
jak mam ocalić się od zła

nim zamienię się w kamień
rozrzucę na wiatr
moje listy z wierszami
moją wiarę i czas
nim zamienię się w kamień
wykrzyczę do gwiazd
że nikogo z nas nie minie…
…strach

maj 17, 2008 Opublikował/a robertvellopez | Uncategorized | , , , | Nie ma jeszcze komentarzy