Bo klątwą “to” i przekleństwem bywa

“W chorych rozmowach oczy patrzą, gdzie indziej patrzą tylko, gdzie by się schować…”

Przeciąg trzaska złudzeniami…

Strachy na lachy – moralne salto

Mocniej wtuli się w koc w czarnej godzinie,
Niepoliczy tych łez zostały w kinie,
Pożegna ją dym ze świec, popiół w kominie,
Z krzyża zszedł w tę noc, nie będzie przy niej.
Ona coraz śmielszą ma chęć…
i w kuchni palnik z gazem

Zaczynam od muzycznego akcentu, aby nadać nastrój temu tekstowi. Tu jest zderzenie. Przyjemnej muzyki z katastroficznym tekstem. Bolesne. Jednak spojrzenie na rozkwitającą wiosenną naturę daje nadzieje. Na lepsze jutro. Na to, że jednak perspektywy wyłonią się zza horyzontu.
Pokochałem swoją gitarę na dobre. Nie mam nauczyciela. Mam zapał, ale brak znajomości technik i robienie wszystkiego metodą DIY, jest zgubne. Nie rozwijam warsztatu zupełnie i stanąłem praktycznie na momencie, który osiągnąłem już jakieś 4 miesiące temu. I nic. Zero postępu. Tyle, że na elektryka się przerzuciłem.
Co mam robić ze swoją przyszłością? Zastanawia mnie to. Od zawsze byłem takim wolnym strzelcem, bez pragnień, marzeń opiewających wille, konta w szwajcarskich bankach. Pieniądze mnie nie zajmowały. Zdarzały mi się myśli, że przydałyby się do rozwijania pasji. Iść na studia? Zrobić sobie rok przerwy? Właściwie to najpierw muszę zdać mature. A to z pewnością nie będzie łatwe.
Nigdy do tej pory nie zdarzało mi się myśleć o założeniu rodziny. Dzisiaj mi się tak zamarzyło.  Czyżby mechanizm skonstruowany przez nature zaczął działać? Czy to tylko chwilowa zachcianka. Jak to się stało? Stałem zaabsorbowany wyrytymi ksywkami na ścianie kościoła. Wtedy to się stało. Podbiegła do mnie maleńka dziewczynka, wpatrywała się i wyciągneła rękę. Ukucnąłem podałem rękę. Położyła malutką rączkę i się przyglądała. Małe dzieci mają urok.
Najdziwniejsze uczucie jakie czułem. Wpatruje się w zdjęcie. Rozmawiam na gadu-gadu. Serce mi szybciej bije.

I chciałbym zaśpiewać kiedyś:
Strachy na lachy – Bóg to jeden wie

[...] Mamy tylko siebie,
wielką mamy moc [...]

kwiecień 13, 2008 Opublikował/a robertvellopez | Uncategorized | , , , , , | Nie ma jeszcze komentarzy